• Daniel Petryczkiewicz

Co myślę kiedy mówię o miłości?


A Wy? Co myślicie kiedy mówicie o miłości? No, przyznajcie się…

Serduszka. Ukwiecona łąka albo polanka. Ty i wymarzony facet/dziewczyna. Dziki seks. Dom o jasnym wnętrzu. Meble z Ikei. Rozkoszne dzieciaki z wiecznym uśmiechem na twarzy. Ogniste noce i romantyczne poranki. Taniec do białego rana i dyskusje po świt. Ona zawsze ma boskie ciało i perfekcyjny makijaż. On nigdy nie pierdzi w łóżko i zawsze jest gotów. Podaje jej rano kawę a ona się nie wkurwia o byle co. Dni mijają bosko i sielankowo. Wszystko kwitnie podlewane przez rozkoszne obrazki na Insta i Fejsbukach.


Tak myślicie.

Ale miłość o tym nie jest.

Miłość nie jest stanem ukojenia

Miłość nie jest stanem spokoju.

Miłość nie jest sielanką

Miłość nie jest wiecznym uśmiechem na twarzy.

Miłość to stan ciekły. Dziś spokojny, jutro spieniony, i zalewa Cię i tracisz oddech - nie, nie z rozkoszy. Tylko z wkurwu.


Miłość to walka. Ze sobą. Z nią. Z nim. Codziennie. Dziś o skarpetki osierocone pod ścianą, jutro o bałagan zostawiony po śniadaniu.


Miłość to łzy i pretensja. Bo tak trudno uwierzyć że będzie inaczej a rany się nigdy nie goją.


Miłość to zaufanie. Że nie będziesz już chodził na boki. Że już nie zdradzisz, mimo że to zrobiłeś tyle razy.


Miłość to dobrowolna rezygnacja z części siebie. Żeby powstała przestrzeń na drugą osobę.


Miłość to bycie boją z migającym czerwonym światłem ostrzegawczym. Żebyś nie wypłynął za daleko. Bo nie wrócisz.


Miłość to wtedy kiedy po 19 latach dotykasz jej rano przed wyjściem i stawiasz na stoliku kawę jeszcze parującą.


Miłość to wtedy kiedy mówi Ci „spróbuj jeszcze raz” a ty już się poddałeś.


Miłość to wtedy kiedy hotel jest 7 gwiazdkowy, bo razem, mimo że żadnych gwiazdek nie ma na fasadzie.


Miłość jest wtedy kiedy wtula się w Ciebie na dobranoc ale budzi po drugiej stronie łóżka i wstaje żeby Cię nie obudzić.


Miłość jest wtedy kiedy się nie poddałeś/aś.


Miłość to wogóle zajebiste ryzyko. Bo operacje na otwartym sercu często się nie udają. A kolejnej można nie przeżyć.


Jesteś gotowa/y?

Jeśli odczytałeś do końca (za co Ci dziękuję) to zastanawiasz się pewnie co to ma wspólnego z fotografią? 3 lata temu stworzyłem cykl fotografii. Nazwałem go „Uprawianie Rodziny”. Jest intymnym zapisem naszego życia codziennego. Fotografie powstawały przez rok. Używałem do nich tylko jednego rodzaju obiektywu 50mm. Wykonywałem 1-2 zdjęcia dziennie. Do tej pory nie publikowałem tych zdjęć. Wydawały mi się banalne. Kiedy patrzę na nie z perspektywy tych kilku lat postrzegam je zupełnie inaczej. Tak zwykle dzieje się, kiedy w fotografii utrwalamy prawdziwe emocje i wkładamy serce. Karmią się one upływającym czasem i dojrzewają. Poczułem, że to dobry moment aby zacząć się nimi dzielić. Mam nadzieję że odnajdziecie w nich coś dla siebie. Będę się starał publikować systematycznie zdjęcia, zawsze z tekstem. Trzymajcie kciuki. Jeśli coś Wam się spodoba lub też nie napiszcie w komentarzu.


Zapraszam też na swoją stronę FB:

Daniel Petryczkiewicz Photography





217 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie