• Daniel Petryczkiewicz

Dlaczego niektórzy jeżdżą na rowerze wspak?

Aktualizacja: 12 lut 2018

Lenistwo.... Nie lubię się tłumaczyć natłokiem rzeczy do zrobienia. Jeśli nie robię regularnie tego co lubię, nie ma znaczenia jakie wymówki pojawiały się po drodze. Po prostu dopadało mnie lenistwo. Ok, czasem też niewyspanie. Ostatni tydzień zaowocował średnią poniżej 6h na dobę. Tak wiem... Elon Musk śpi tyle normalnie i pracuje 12h. Dobra - Ci którzy urodzili się 1976 i niżej zrozumieją - po prostu od pewnego wieku trzeba spać trochę więcej i organizm już tak łatwo się nie regeneruje. A natłok tematów i projektów do zrealizowania - nie maleje. Wręcz przeciwnie. No więc ja dziś jadę wspak na rowerze, jak bohaterowie moich fotografii ze skateparku na Stadionie Narodowym vel Zimowym Narodowym ;)


Czyli wracam do pisania. W sobotę miałem ogromną przyjemność uczestniczyć w szkoleniu prowadzonym przez firmę Runaways czyli Rafała Ferbera & The Team (jakbyście nie wiedzieli, to jest gość który stworzył jednej z największych fanpagów Polskiego Facebooka czyli Mordor na Domaniewskiej). Szkolenie przeznaczone było dla fotografów i obejmowało tematykę wykorzystywania social media (FB i Insta) do skutecznego prezentowania swoich dokonań artystycznych, żeby nie było zbyt egzaltowanie - fotograficznych. Co więcej, pokazało nam jak zmonetyzować naszą pasję czyli krótko mówiąc jak na niej zarabiać, dzięki mądremu wykorzystaniu social media. Nie będę szczegółowo o tym pisał, bo jak chcecie wiedzieć więcej to się zgłoście po prostu do Rafała: http://runaways.pl - goście naprawdę wymiatają i ogarniają temat.

Chcę napisać o czymś innym. O tym, że takie spotkania mają o wiele szerszy i głębszy wymiar niż zakres, za który zapłaciliśmy. A to wszystko dzięki ludziom, których tam spotykamy. Mam póki co takie szczęście, że za każdym raziem kiedy uczestniczę w szkoleniu za które sam płacę czyli sam je też sobie wybieram (czyli nie mówię o szkoleniach typu korpo), spotykam ludzi, z którymi wymiana poglądów powoduje, że zaczynam inaczej patrzeć np. na swoją twórczość, sposób w jaki podchodzę do jej pokazywania, wreszcie jak postrzegam sam siebie i swoje życie. Czyli, krótko mówiąc, mam szczęście spotykać ludzi, którzy mnie inspirują do zmiany. Ważne! Nie tylko pokazują, że to co robię jest ok ale wbijają w głowę ćwieka, dzięki któremu zastanawiam się, czy nie zacząć robić pewnych rzeczy inaczej i że może mój - siłą rzeczy ograniczony sposób myślenia - może nie być jedynym słusznym. Po czym poznać, że ludzie których spotkałeś i rozmowa, wymiana poglądów z nimi zmienia, rozszerza Twoje horyzonty? U mnie to jest bardzo proste - po prostu od razu (tak, natychmiast) zaczynam robić pewne rzeczy inaczej. Od już. Nie od jutra. Nie od kiedyś. Nie od „trzeba nad tym pomyśleć”. Tu i teraz.


Za czasów korpo uczono mnie, że jeśli w procesie sprzedaży osiągnąłeś sukces czyli przekonałeś swojego rozmówcę, to zmiana jego zachowań nastąpi po Twoim od niego wyjściu. Wielokornie się o tym przekonałem - pozytywnie i na własnej skórze. Jeśli czujecie, że coś Wam pasuje, ze serce Wam mówi - to jest to - _go for it_! Idźcie za tym. Nie ma na co czekać. Jest tylko jedna kwestia, która może być zwodnicza. Jeśli siebie samego dobrze nie znamy. Jedna z teorii psychologicznych mówi, że wszelkie decyzje podejmowane instynktowie, na tzw. haju są zawsze skrzywione emocjami. Z doświadczenia wiem, że tak jest - choć to temat na inną historię. Wracając do wątku - podążajcie za instynktem, ale zadbajcie wcześniej o to aby poznać siebie. Aby wiedzieć, czy podążacie za prawdą. Swoją prawdą. Swoją. Pomiędzy podążaniem za swoim instynktem a manipulacją jest bardzo wąska granica. To strefa buforowa, gdzie demagodzy systemu pociągają za sznurki marionetek. I bardzo łatwo jest obudzić się w nie swoim świecie wiele lat później.


Hmmm miało być krótko i lekko a zrobiło się poważnie. Resumując, aby Was nie męczyć przed Poniedziałkiem - wybierajcie uważniej jak inwestujecie Własny czas. Może się bowiem zdarzyć, że traficie na inspirujących ludzi. A zmiana i autorefleksja zawsze boli i wymaga wysiłku. Nie lubimy tego jako ludzie. Ale życzę Wam tego.


Miłego odpoczynku niedzielnego. Wracam do pracy - czyli zaczynam retusz zdjęć wykonanych w czasie ostatniej sesji Glam&Skate dla blogerki i ExtreMamy Lidii Piechoty www.lidiapiechota.pl


P.S.

Na Stadionie Narodowym, przygotowując się do sesji Glam&Skate, a także w jej trakcie, spotkałem niesamowite dzieciaki. Zobaczcie co robią na deskach i rowerach. Nie mają w głowie barier. Nikt im nie powiedział, że na rowerze jeździ się tylko z rękami na kierownicy a na hulajnodze zawsze grzecznie po ulicy. Więcej fotografii w sekcji EXTREME




76 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie