• Daniel Petryczkiewicz

Rozejrzyj się wokół. Byle szeroko.

Obiecane i mam nadzieje trochę wyczekane czyli recenzja kolejnego szkła z serii ART - 14mm 1.8.


To co rzuca się w oczy po wyjęciu obiektywu z futerału to wielkość i …waga. Konkret. Obiektyw dorównuje wielkością 85-tce i waży chyba tyle samo. Są ku temu przyczyny - solidna, zaokrąglona jak w fish-eye przednia soczewka już sama w sobie wygląda na ciężką. Rewelacyjne światło 1.8 - to musi ważyć. Obiektyw, podobnie jak 85-tka, jest bardzo solidnie wykonany. Elegancki plastik, wysokiej jakości wykończenia, bardzo wysoka szczelność konstrukcji (o tym dlaczego jest to ważne - później), minimalizm. Obiektyw ma zintegrowaną osłonę przeciwsłoneczną. Nie założymy więc na przednią soczewkę żadnego filtra chroniącego typu UV i prawdopodobnie żadnego systemu filtrów typu Cookin (przynajmniej ja nie dostrzegam takiej możliwości ale może macie inne doświadczenia?) Bardzo podoba mi się patent dekielka - nakładanego na osłonę przeciwsłoneczną. Fajnie to wygląda, dobrze działa i skutecznie chroni przednie szkło, które tutaj jest wyjątkowo mocno eksponowane i narażone na potencjalnej porysowanie czy uderzenie.


Podobnie jak cała rodzina ART - w przypadku 14mm też mamy do czynienia z tzw. stałką czyli obiektywem stałoogniskowym (nie da się wykonać przybliżenia). Przesłonę możemy otworzyć max do f1.8 czyli nieco mniej niż w 85-tce.


Zanim podzielę się tym co robiłem 14-tką, chciałbym powiedzieć o jakości zdjęć. Powinniście wiedzieć, że zaczynałem swoją przygodę z fotografią od krajobrazów, więc jednym z pierwszych obiektywów było 10-22 Canona. Zresztą mam go do dzisiaj. Świetny obiektyw na tamte czasy. Pamiętam jednak, że jedną ze sporych wad była jakość obrazu na brzegach. Szerokie szkła tak mają - rzadko trzymają taką samą jakość obrazu w 100% kadru. Wpinając 14-tkę do mojego Sony 7RII zastanawiałem się jak to będzie w przypadku ART-a. Nie będę Was trzymał w napięciu - jakościowo to skok o lata świetlne. Jakość obrazu produkowana przez 14-tkę jest niesamowicie wysoka od początku do każdego krańca zdjęcia. Oczywiście te obiektywy są skonstruowane do pracy z aparatem pełnoklatkowym i skalibrowane pod taki sprzęt, a dodatkowo jakość wykonania robią swoje.


Co robiłem 14-tką? Wszystko! Powszechne wyobrażenie na temat szerokiego obiektywu to oczywiście zastosowanie do fotografowania krajobrazów. Ale ja tych zastosowań znalazłem mnóstwo a ograniczała mnie tylko moja wyobraźnia. Osobiście bardzo kręci mnie możliwość pokazania świata takiego jakiego nie widzimy na codzień. Wzbudzenia zdziwienia i dania oglądającemu pola do interpretacji. Szerokie obiektywy są do tego stworzone! Jeśli się zbliżysz mocno do fotografowanej sceny i ustawisz aparat z góry lub z dołu dostaniesz niesamowite przerysowania. Często karykaturalne. Na pewno tak świata na codzień nie widzimy. Jak ze wszystkim, trzeba z tym uważać aby nie wyszło efekciarstwo zamiast zamierzonego efektu. Warto poeksperymentować.


Najbardziej ostrzyłem sobie zęby na zdjęcia sportowe - szczególnie, że pożyczałem go z myślą o zawodach wakesurfingowych (deska na fali za motorówką). I nie zawiodłem się. Poziom zawodników zapewniał niesamowite strzały a pole widzenia 14-tki pozwalało się skupić na kadrze bez obaw, że dynamizm jazdy spowoduje wyjechanie surfera poza upatrzoną ramkę. Pole widzenia tego szkła jest bardzo szerokie, wiec trzeba być naprawdę blisko fotografowanej sceny aby nie stracić na dynamizmie sceny oraz nie zgubić w szerokim kadrze najważniejszych jego elementów. Bliskość wody i ridera była czasem na granicy ryzyka utopienia cennego sprzętu. Niestety pokrowiec przeciw-wodny, którym dysponuję nie mieści tego typu obiektywu - widzę stanowczo nisze rynkową.





Obiecałem słowo o szczelności i odporności na wodę. Nieuniknione jest, że dostaniemy strzała z fali prosto w twarz czyli obiektyw i aparat! To samo stało się kilkakrotnie na Zegrzu. Przygotowane ręczniki papierowe robiły robotę - a ja po kilkunastu sekundach osuszania byłem dalej gotowy do akcji. Sprzęt w 100% sprawny! Oczywiście nie namawiam Was do ryzykownych zagrywek i testowania pełnej szczelności pod wodą! Chodzi o to, że zarówno aparat jak i konstrukcja obiektywu Sigmy jest na tyle solidna i szczelna, że zapewni komfort pracy nawet w trudnych warunkach.

Na motorówce jak wiecie miejsca aż tak dużo nie ma, wiec idealnie 14-tka sprawdziła się jako obiektyw portretowy! Oczywiście do pewnych granic ale jej jasność i szerokość dawała możliwość wykreowania ciekawych kadrów tego typu. Pozostając przy ludziach - spróbujcie selfie z tym sprzętem! Naprawdę odjazdowa zabawa!!! Zupełnie inne spojrzenie.







Moja dusza fotografa krajobrazów byłaby niezaspokojona gdybym nie skierował takiego obiektywu jak 14mm w rozgwieżdżone niebo... I tutaj krótka uwaga. Kosmos to mało... Komfort komponowania kadru przy szerokim kącie - tak aby mieć nie tylko ciekawy pierwszy plan ale odpowiednią porcje rozgwieżdżonego nieboskłonu - jest naprawdę duży. O jakości już wspominałem tyle razy, że tutaj to będzie formalność. Od środka do brzegów mamy żyletę. Jasność i kąt widzenia pozwala użyć dłuższych czasów naświetlania niż w standardowych obiektywach bez ryzyka rozmazania gwiazd (reguła 600 - czyli jaki jest czas potrzebny na sfotografowanie gwiazd bez zauważalnego ich ruchu kołowego - liczbę 600 dzielimy przez ogniskową obiektywu i wychodzi nam czas w sekundach). Więcej powiedzą Wam zdjęcia. Zapraszam do oglądania.

Ogromnie żal było mi rozstawać się z każdym testowanym ART-em. Nie inaczej było z 14-tką! To pewnie nie jest obiektyw pierwszego wyboru dla każdego. Nie wyobrażam siebie jednak, że nie ma go w torbie fotograf-astro, pejzażysta czy ...no właśnie „sportowiec” jak ja!






Ogromne dzięki dla Sigma ProCentrum za otwartość i możliwość dogłębnego przetestowania 14mm 1.8 ART!


Dziękuję Riderom: Janek Korycki Aleksander Lange Kuba Kuzia oraz Wake GP Poland WakeGP Jachranka 25.08.2018

Powered by: MasterCraft Polska Sony Capture One Pro Wacom Creatives Europe

402 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie